Saturday market

Sobota w Antwerpii to sprawunki. Meir pęka w szwach, a tuż za nim na Theaterplein miejscowi sprzedawcy rozkładają swoje stragany i oferują wszystko, co w kuchni przydać się może. Dostaniemy tam nie tylko świeże warzywa- choć po te radziłabym jednak kierować się do dzielnicy imigrantów (gdzie po sprawunki?)- ale także wszelakie bakalie, suszone owoce, o które w zwykłym supermarkecie nieraz trudno. Na domiar dobrego- wszystkiego możemy spróbować wcześniej i nikt nam za to po łapach nie da.

Theaterplein

DSC_3000

DSC_2999

Nawet, jeśli nie planujemy robić zakupów, warto się wybrać po świeżego marokańskiego naleśnika (3,50 euro), którego zawartość sami możemy wybrać: od serów, przez oliwki po suszone pomidory. Co kto lubi.
Miejsce rozpoznamy bez problemu: kolejka ciągnie się przez całą długość stoiska. Idzie szybko, bo organizacji można sprzedawcom pozazdrościć.

DSC_3001Decem trzyma świeżą miętę. Wyprawa po sprawunki to w naszym wydaniu zawsze wyprawa po świeżą miętę, którą po obiedzie zwykłyśmy zaparzać, a w gorące dni dodawać do wody i cytryny.

DSC_3007

DSC_3008

One thought on “Saturday market

  1. Pingback: Antwerpia: gdzie zjeść? | s c o o l t u r y

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s